(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Elliot Aronson (3/4) - cytaty

Strona:

1234

Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2355
Ukryte teorie pociągają za sobą poważne następstwa, ponieważ wpływają między innymi na to, w jaki sposób partnerzy spierają się ze sobą, a nawet na sam cel ich kłótni. Jeśli spierają się przy założeniu, że każde z nich jest dobrym człowiekiem, który zrobił coś złego, co jednak można naprawić, lub który popełnił błąd pod wpływem chwilowych nacisków sytuacyjnych, to jest szansa na poprawę i kompromis. Jednak — powtórzmy — nieszczęśliwe pary odwracają to założenie. Ponieważ każde z partnerów jest mistrzem samousprawiedliwiania, oboje uważają, że to drugie nie chce się zmienić z powodu wad charakteru, natomiast we własnej niechęci do zmian dostrzegają świadectwo swoich zalet.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2354
Szczęśliwi partnerzy życiowi stosują wobec drugiej osoby ten sam wielkoduszny sposób myślenia, jaki wszyscy odnosimy do samych siebie. Wybaczają swojej drugiej połówce błędy i potknięcia, upatrując ich przyczyn w sytuacji, i przypisują jej zasługi za uczynki pełne miłości i życzliwości. (...) Podczas gdy szczęśliwi partnerzy życiowi interpretują wszystkie wątpliwości na korzyść drugiej osoby, ludzie nieszczęśliwi w swoich związkach postępują odwrotnie. Jeżeli partner zrobi coś miłego, upatrują przyczyn jego zachowania w chwilowym kaprysie lub w czynnikach sytuacyjnych.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2353
Nasze ukryte teorie dotyczące tego, dlaczego my sami (oraz inni ludzie) zachowujemy się w taki, a nie inny sposób, występują w dwóch wersjach. Możemy powiedzieć, że przyczyną jest jakiś element sytuacji czy środowiska: „Kasjerka w banku warknęła na mnie, ponieważ jest przepracowana. W banku jest za mało kasjerek, żeby obsłużyć te długie kolejki”. Możemy też stwierdzić, że przyczyna danego zachowania tkwi w danej osobie: „Kasjerka warknęła na mnie, bo jest nieuprzejma”. Kiedy wyjaśniamy własne zachowania, samousprawiedliwianie pozwala nam to czynić w sposób pochlebny dla siebie — przypisujemy sobie zasługi za swoje dobre uczynki, a przyczyn tych złych upatrujemy w czynnikach sytuacyjnych. Kiedy na przykład robimy coś, co rani drugą osobę, rzadko mówimy: „Zachowałem się w ten sposób, bo jestem człowiekiem okrutnym i bezdusznym”. Mówimy raczej: „Zostałem sprowokowany. Na moim miejscu każdy zachowałby się tak samo”; albo: „Nie miałem wyboru”; albo: „Tak, powiedziałem parę okropnych rzeczy, ale nie byłem sobą — to dlatego, że byłem pijany”. Kiedy natomiast postępujemy szlachetnie, pomagamy komuś lub wykazujemy się odwagą, nie twierdzimy, że zachowaliśmy się w taki sposób, ponieważ ktoś nas sprowokował, byliśmy pijani albo nie mieliśmy wyboru, czy też dlatego, że ten facet, z którym rozmawialiśmy przez telefon, wzbudził w nas poczucie winy i w ten sposób nakłonił do wpłacenia pewnej kwoty na cel dobroczynny. Zrobiliśmy to, ponieważ jesteśmy szlachetni i serdeczni.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2351
Każde małżeństwo jest pewną opowieścią i jak wszystkie opowieści ulega wpływowi zniekształconych spostrzeżeń i wspomnień swoich bohaterów, które pomagają zachować tę historię w takiej postaci, w jakiej widzi ją każda ze stron.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2350
Tym, co może zniszczyć związek dwojga ludzi, są dużo poważniejsze próby ochrony nie tego, co zrobiliśmy, ale tego, kim jesteśmy. Ten rodzaj samousprawiedliwienia występuje w dwóch postaciach: „Ja mam rację, a ty się mylisz” i „Nawet jeśli nie mam racji, trudno! Już taki jestem”.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2349
Zatem z naszego punktu widzenia nieporozumienia, konflikty, różnice osobowościowe, a nawet gniewne awantury nie są tym, co niszczy miłość. Zabójcą miłości jest samousprawiedliwianie. Wieczór Franka i Debry z nowo poznaną parą mógłby się zakończyć zupełnie inaczej, gdyby każde z nich nie było tak pochłonięte wymyślaniem samousprawiedliwień i obwinianiem drugiej strony, lecz najpierw pomyślało o uczuciach partnera. Każde z nich doskonale rozumie punkt widzenia drugiej strony, ale potrzeba samousprawiedliwiania nie pozwala mu uznać stanowiska partnera za równie uzasadnione jak własne. Dlatego oboje spostrzegają własną perspektywę jako lepszą, a nawet jedynie słuszną.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2348
Szczęśliwe pary czasami się kłócą i wpadają w złość, podobnie jak nieszczęśliwe. Ale szczęśliwi partnerzy wiedzą, jak sobie radzić z konfliktami. Jeśli coś ich denerwuje, rozmawiają o tym ze sobą i próbują naprawić problem, pozwalają, żeby sam przeminął, albo uczą się z nim żyć. Nieszczęśliwe pary coraz bardziej oddalają się od siebie na skutek gniewnych konfrontacji.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2347
Wszystkie pary miewają konflikty. Sprzeczają się o drobiazgi, które wydają się zabawne wszystkim z wyjątkiem samych zainteresowanych — ona chce, żeby brudne naczynia były zmywane zaraz po posiłku, a on pozwala im się piętrzyć przez cały dzień (albo tydzień), a dopiero potem zabiera się do wielkiego mycia — albo o sprawy poważniejsze, takie jak pieniądze, seks, teściowie, czy też którakolwiek inna spośród niezliczonych potencjalnych kwestii spornych. Różnice nie muszą powodować rozłamu w związkach intymnych, ale kiedy taki rozłam powstanie, partnerzy interpretują go jako nieuchronne następstwo występujących między nimi różnic.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2346
Debra przerwała moje rozmyślania, zadając mi pozornie niewinne pytanie: „Zauważyłeś, jak doskonale ci dwoje są ze sobą zgrani?”. Teraz już wiem, co się kryje za takim pytaniem, a przynajmniej dokąd ono prowadzi. Debra chciała przez to powiedzieć: „My nie jesteśmy ze sobą zgrani”, co tak naprawdę oznacza: „Ty nie jesteś zgrany ze mną”.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2345
Dla niektórych małżeństwo jest źródłem radości i pociechy, miejscem rozwoju duchowego, związkiem, w którym rozkwitają jako jednostki i jako para. Dla innych małżeństwo staje się źródłem kłótni i niezgody, miejscem stagnacji, relacją, która tłamsi ich indywidualność i osłabia łączącą ich więź.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2344
Małżeństwo jest najważniejszą wspólną decyzją w życiu większości ludzi, dlatego partnerzy są gotowi zrobić wiele, żeby je utrzymać. Umiarkowana doza poślubnej redukcji dysonansu — kiedy to partnerzy patrzą na swój związek półprzymkniętymi oczami, podkreślając jego zalety i nie dostrzegając jego wad — pozwala na zachowanie harmonii. Jednak ten sam mechanizm skłania niektórych ludzi do pozostawania w związkach będących psychologicznym odpowiednikiem La Conchity — związkach balansujących na krawędzi katastrofy.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2343
Kiedy William Butler Yeats ożenił się w roku 1917, ojciec przysłał mu serdeczny list z gratulacjami. „Myślę, że małżeństwo pomoże Ci w rozwoju talentu poetyckiego” — napisał. „Nie pozna natury ludzkiej, natury mężczyzny ani kobiety”, ten, kto nigdy nie żył w małżeństwie, „w owym wymuszonym studium drugiego człowieka”. Małżonkowie są zmuszeni dowiedzieć się o sobie więcej, niż się spodziewali (i — w wielu wypadkach — chcieli) dowiedzieć. W żadnym innym związku — nawet w relacjach z dziećmi i rodzicami — nie dowiadujemy się tak dużo o zachwycających i irytujących zwyczajach istot ludzkich, o ich sposobach radzenia sobie z frustracją i kryzysami oraz o ich osobistych, namiętnych pragnieniach. A jednak — o czym wiedział John Butler Yeats — małżeństwo zmusza także każde z małżonków do konfrontacji z samym sobą, mówi im więcej o tym, jak się zachowują w relacji z najbliższą osobą, niż kiedykolwiek się spodziewali (lub chcieli) dowiedzieć. Żaden inny związek nie poddaje tak surowemu sprawdzianowi stopnia, w jakim jesteśmy gotowi być elastyczni, wybaczać, uczyć się i zmieniać — jeśli potrafimy się oprzeć pokusie samousprawiedliwiania.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2342
Wątpliwości nie są wrogiem sprawiedliwości; nadmierna pewność siebie — owszem.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2341
Zdeprawowani policjanci nie są tacy od urodzenia, lecz stają się nieuczciwi z biegiem czasu. Zsuwają się po zboczu piramidy, popychani przez kulturę wydziału, w którym pracują, i wierność jego celom.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2340
Metoda naukowa obejmuje stosowanie procedur, które mają wykazać nie to, że nasze przewidywania i hipotezy są trafne, ale że mogą być błędne. Rozumowanie naukowe jest użyteczne w każdym zawodzie, ponieważ każe nam stawić czoło możliwości — lub nawet nieprzyjemnemu faktowi — że popełniliśmy błąd. Zmusza nas do konfrontacji z własnym samousprawiedliwieniami i do wystawienia ich na widok publiczny, żeby inni mogli je podważyć. Zatem w gruncie rzeczy naukę można uznać za formę kontrolowania arogancji.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2339
Mimo to co jakiś czas pojawia się ktoś, kto ośmiela się powiedzieć prawdę, nawet jeśli owa prawda burzy dobrą, samousprawiedliwiającą opowieść. To niełatwe zadanie, ponieważ wymaga świeżego, sceptycznego spojrzenia na wspomnienia, z którymi dotąd żyliśmy, wnikliwego przeanalizowania tych wspomnień i rzetelnej oceny ich wiarygodności, a wreszcie odrzucenia ich bez względu na to, jak silny odczuwamy dysonans.
--- 2009-04-15 ---
Strona:

1234

« Carol Tavris  •  Tomasz Witkowski »