(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Najnowsze cytaty (109/196)

<< < 109 > >>
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1423
Dopiero dziś rozumiem, co znaczy dla skazańca papieros i kieliszek rumu. Nie mogłem pojąć, jak może godzić się na taką miernotę. Tymczasem sprawia mu ona ogromną przyjemność. Myślą, że jest bardzo dzielny, gdy się uśmiecha, a on po prostu się cieszy na myśl o kieliszku rumu. Nikt nie wie, że skazaniec ten zmienił już punkt widzenia i z tej jednej, ostatniej godziny stworzył sobie całe ludzkie życie.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1422
Myśl o tym, że za trzydzieści lat umrze, wcale nie odbiera człowiekowi radości życia.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1421
Od momentu, w którym znów stał się wolny, posiadł to, co w życiu najistotniejsze: prawo bycia kochanym, prawo do wyboru kierunku marszu, na północ lub południe, prawo do zarabiania na chleb własną pracą. Po cóż mu więc pieniądze... Odczuł wówczas, tak jak się odczuwa wielki głód, potrzebę bycia człowiekiem wśród ludzi, potrzebę bycia związanym z ludźmi. Tancerki z Agadiru okazały mu czułość, ale rozstał się z nimi bez żalu. Nie potrzebowały go. Kelner z arabskiej kawiarenki, przechodnie na ulicy, wszyscy szanowali w nim wolnego człowieka, równo dzieląc się z nim wspólnych słońcem. Ale żaden z nich nie okazał, że go potrzebuje. Bark był wolny, ale ta wolność okazała się być tak wielka, że nie czuł już ziemi pod stopami. Brakowało mu ciążenia związków międzyludzkich, które utrudnia marsz. Brakowało mu łez, pożegnań, wyrzutów, radości, wszystkiego, co człowiek pieści lub rozdziera swym najdrobniejszym gestem, odczuwał brak tysiąca więzów, które łączą go z innymi ludźmi i sprawiają, że odczuwa to ciążenia. Teraz Barkowi ciążyło tysiąc nadziei.
(...)
I kiedy zbliżała się godzina odjazdu, Bark szedł skąpany w morzu dzieci, jak niegdyś w morzu owiec, żłobiąc swą pierwszą koleinę na ziemi. Jutro powróci do rodzinnej biedy, weźmie na siebie więcej niż mogą udźwignąć jego stare ramiona. Ale już tutaj czuje owo brakujące mu ciążenie. Jak archanioł, który będąc zbyt lekkim, by żyć na ziemi, sprytnie powszywał sobie w pasek ołowiane ciężarki, tak Bark stawiał swoje pierwsze trudne kroki, ściągany ku ziemi przez tysiące dzieci, które tak bardzo potrzebowały papuci haftowanych złotą nitką.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1420
Wtedy, nieśmiało, spróbował pogłaskać po głowie napotkane dziecko. Twarz dziecka opromienił uśmiech. To nie było dziecko bogatego właściciela, któremu trzeba się przypodobać. To był mały chłopiec, którego Bark zdecydował się pogłaskać. I który się uśmiechnął. Ten chłopiec obudził Barka i sprawił, że Bark poczuł się trochę ważniejszy na ziemi, bo udało mu się wywołać uśmiech na twarzy dziecka.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1419
Ale wraz ze śmiercią człowieka umiera nieznany świat.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1418
Dziś to już wspomnienia. Wszystko jest takie odległe. Co się stało z moimi czarodziejkami? Bez wątpienia wyszły za mąż. Ale czy się zmieniły? Z dziewczyny stać się kobietą, to poważna przemiana. Cóż robią w nowym domu? Jaki mają stosunek do chwastów i żmij? W pewien sposób związane były z całym światem. Ale przychodzi taki dzień, w którym z młodej dziewczyny rodzi się kobieta. Marzy, by wreszcie zjawił się ktoś, komu postawi szóstkę. I po raz pierwszy te tak przenikliwe oczy mylą się i widzą go w fałszywych barwach. Jeśli głupiec mówi wiersze, dziewczyna myśli, że jest poetą. Sądzi, że nie przeszkadzają mu dziury w podłodze, że lubi iguany, że pochlebia mu zaufanie żmii, która kołysze się pod stołem koło jego nóg. Więc oddaje mu swe serce, które jest zdziczałym ogrodem, nie wiedząc, że on lubi tylko wypielęgnowane ogrody. I głupiec bierze księżniczkę w niewolę.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1417
Przechodząc z pokoju do pokoju wdychałem unoszący się jak kadzidło zapach starych książek, który jest mi droższy niż wszystkie perfumy świata.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1416
Opieram się o studnię i przyglądam młodym dziewczynom. Będąc w zasięgu działania ich wdzięku, silniej odczuwam tajemnicę człowieczeństwa. W świecie, w którym jedno życie tak prosto łączy się z innym życiem, gdzie kwiaty, nawet w porywach wiatru, łączą się z innymi kwiatami, gdzie łabędź zna wszystkie łabędzie, jedynie ludzie budują sobie samotność.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1415
Doskonałość osiąga się nie wtedy, kiedy nie można już nic dodać, lecz gdy już niczego nie można ująć.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1414
Być człowiekiem znaczy właśnie być odpowiedzialnym. To znaczy odczuwać wstyd w obliczu nędzy, nawet tej, której nie jesteśmy winni. To znaczy też być dumnym ze zwycięstwa, które jest udziałem kolegów. To świadomość, że dokładając swój kamień, uczestniczy się w budowaniu świata.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1413
On wie, że wpadając w wir wydarzeń człowiek przestaje się bać. Tylko nieznane przeraża człowieka. Ale dla tego, kto staje mu naprzeciw, ono już nie jest nieznane. Szczególnie jeśli się je obserwuje z uwagą i jasnością umysłu. Odwaga Guillaumeta bierze się przede wszystkim z jego prawości.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1412
Pracując jedynie dla materialnego bogacenia się budujemy sami sobie klatkę. Zamykamy się w niej samotni z pieniędzmi rozsypującymi się na popiół, które nie dają nam nic, dla czego warto byłoby żyć.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1411
Istnieje tylko jeden prawdziwy luksus — luksus związków międzyludzkich.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1410
Wtedy rozpoczyna się dla nas prawdziwa żałoba, może nie rozdzierająca, jednak trochę gorzka. Nic i nigdy nie zastąpi bowiem utraconego towarzysza. Nie można przecież stworzyć sobie na nowo starych przyjaciół. Skarb tych wspólnych wspomnień, tych wspólnie przeżytych trudnych chwil, poróżnień i pojednań, porywów serc jest bezcenny. Takie przyjaźnie są nie do odtworzenia. Daremnie można się łudzić, że liście świeżo posadzonego dębu wkrótce użyczą nam swego cienia.
Takie jest życie. Najpierw bogaciliśmy się, przez lata zadrzewiając swe życie, ale przychodzą inne lata, w których czas niszczy tę pracę i wyrywa drzewa. Nasi towarzysze, kolejno, odbierają nam swój cień. I do żałoby naszej zostaje domieszany skryty żal, że się starzejemy.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1409
Burze, mgły, śnieżyce, jeszcze nie raz dadzą ci popalić. Myśl wtedy o tych, którzy już doświadczyli tego przed tobą. Powtarzaj sobie: „Jeżeli inni przez to przeszli, to znaczy, że można przez to przejść”.
--- 2008-03-23 ---
Antoine de Saint-Exupéry „Ziemia, planeta ludzi” (książka) • #1408
I domyślałem się już, że widok sam w sobie nie ma znaczenia, że nabiera go dopiero poprzez pryzmat jakiejś kultury, cywilizacji, czy też jakiegoś zawodu.
--- 2008-03-23 ---

123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196