(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Najnowsze cytaty (127/196)

<< < 127 > >>
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1125
Wiem, iż z mojej strony to naiwne pytanie, ale dlaczego sami nie potrafimy przestać żyć według jednego schematu i po prostu nie zmienimy swego losu, jeżeli nie zmuszą nas do tego inni?
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1124
Życie musi mieć własną geografię. Barwy, góry, różnorodność... Jeżeli nie ma tego, to znaczy, że mieszkasz na księżycu lub pośrodku pustyni; i kiedy przyjrzysz się temu miejscu, przekonasz się, iż tylko najbardziej niesamowite, najbardziej zawzięte jaszczurki oraz owady mogą przetrwać tam, gdzie poza chłodem lub gorącem nie ma nic więcej.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1123
Ale jakie będą te nasze wspomnienia, jeżeli teraz nie będziemy żyć prawdziwie? Jak to się dzieje, że tak wielu starych ludzi jest pomarszczonych nie tylko z powodu wieku, ale również na skutek nienawiści, zniechęcenia oraz doznanych rozczarowań? A teraz, przyjaciółko, spójrz na siebie — masz kochającego cię mężczyznę i zdrowe dziecko: Czy to tylko szczęśliwy przypadek, czy właściwe życie, czy jeszcze coś innego?
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1122
Czy mądrze jest oczekiwać, że ktoś powie mi, co mam zrobić, żeby zyskać miłość i spokój?
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1121
Jednego dnia podziwiasz się za swą odwagę, by innego obudzić się rano, myśląc: „Mocny Boże, co ja tutaj robię?” Jest to niezmienne pytanie pojawiające się zawsze wówczas, kiedy zaczynasz zastanawiać się nad dalszym życiem. Patrząc na czekający nas labirynt miesięcy i lat, które, masz nadzieję, jeszcze ci pozostały, zacukasz się czasem: „Jak zdołam przebyć tę drogę?” Zadajesz sobie to pytanie niezależnie od miejsca, w którym akurat przebywasz, lecz odczuwasz je głębiej, gdy znajdujesz się z dala od domu i nie możesz pogrążyć się w znanej ci kulturze oraz wieloletnim przyzwyczajeniu.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1120
Innymi słowy: życie z dala od domu przypomina unoszenie się ponad ziemią w balonie wypełnionym gorącym powietrzem powiedzmy trzydzieści stóp nad gruntem. Wznosisz się jeszcze trochę — czterdzieści stóp i perspektywa jest zgoła inna, chociaż elementy krajobrazu są ciągle rozpoznawalne. Żeglujesz ponad ludźmi i możesz pochwycić oraz rozszyfrować strzępki rozmów czy polatujące ponad ich głowami oddzielne słowa, a nawet całe frazy, ale nie pojmiesz istoty rzeczy. Świat staje się inny, kiedy doświadczasz go z zupełnie nowego punktu widzenia.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1119
Muszę ponownie stwierdzić, że najbardziej lubię kontakt z tobą za pośrednictwem naszych listów. W czasie rozmowy telefonicznej czuję się przymuszona do mówienia wszystkiego bardzo szybko, dokładnie, w pełni precyzyjnie... i nienaturalnie. To odpowiednie słowo. Przez telefon wszystko wydaje się sztuczne — nieważne jak bliska przyjaźń łączy rozmówców, ani jak długo rozmawiają. Czy zgadzasz się z tym? Słyszysz cudownie wierny głos, w którym pobrzmiewa frustracja, ponieważ twojej przyjaciółce wydaje się, że jesteś tuż za ścianą. Chciałaby sięgnąć za pośrednictwem tej durnej maszynki poprzez ocean i ściągnąć cię natychmiast do siebie. Nie ma znaczenia, jak długo trwa rozmowa; jeżeli pojawiają się w niej jakieś wahania czy przerwy, mój umysł pracuje ze zdwojoną szybkością, by wypełnić czymś tę śmiertelna ciszę — zachowuję się niczym radiowy disc jockey. Nawet z kimś takim jak ty, drugą połówką mej duszy, czuję potrzebę bawienia cię lub bycia interesującą na tyle, by było to warte kosztów transatlantyckiego połączenia. Wiem, że uważasz to za głupotę — objaw narastającej we mnie aktorskiej paranoi — ponieważ spośród wszystkich ludzi właśnie wobec ciebie nie powinnam odczuwać niczego podobnego. Jednak tak jest — w związku z tym ponad składanie „telefonicznych wizyt” przedkładam jednak pisanie naszych długich listów. Jak obszerny był ostatni, który do ciebie wysłałam? Miał chyba ze dwadzieścia stron. Taaak... uwielbiam to. Nad kartką papieru mogę się nie śpieszyć i bez przykrego wrażenia ponaglania z twojej strony, paląc jednocześnie papierosy, których tak nie znosisz, zastanawiać się godzinami lub dniami, co chcę ci powiedzieć; jeśli nie mam pod ręką zapałek, mogę wstać i poszukać ich bez obawy, że zirytujesz się, iż — via telefon — pozostawiłam, cię zbyt długo samą.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1118
A dlaczego Jakub? Dlaczego my z Ianem miewamy sny zjadające nas po kawałku niczym drapieżne bestie? Dlaczego niektóre komórki twego ciała nienawidzą cię tak bardzo, iż pragną twej śmierci? Ponieważ każdy musi walczyć, a niektórzy zmuszeni są mocować się za wszystkich innych.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1117
Życie jest uporczywym mocowaniem się z siłami, których nie pojmujemy.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1109
Tak właśnie chcielibyśmy, by wyglądały anioły: tłuste, uśmiechnięte dzieciaczki z aureolami nad głową, które nam błogosławią. A co, jeżeli świat aniołów jest równie skomplikowany jak ludzki? Jeżeli są dobre i złe, niebezpieczne i życzliwe?
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1108
— To, z czym my się mocujemy, nie jest Bogiem — wtrąciłem. — To śmierć! Ona nie przyszła nam błogosławić ani pozwolić nam odejść. Ona chce zabić nas trzech. Nie ma sposobu, by pokonać ją, starając się zrozumieć. Jest tylko cierpienie i strach. Zostaliśmy pokonani na starcie.
— Nieprawda! Nie, jeżeli podejmiesz walkę; nie, jeśli masz wolę mocować się! Nie ma żadnego znaczenia, czy obcym jest Bóg, anioł czy śmierć. Jeżeli położymy się i powiemy: „Okay, zwyciężyłaś. Mam dosyć!”, wówczas jesteśmy zgubieni. — Jesse przełożył swój sweter ponad głową, wskazując na obandażowane ramię. — Mam takie same blizny jak Ian. Przerażeniem napawa mnie myśl o zaśnięciu. Twoje rany kryją się wewnątrz, ale to nie ma większego znaczenia, są tak samo śmiertelne. Co się jednak stanie, kiedy przestaniemy się bać i zechcemy zrozumieć? Tylko przyjmując walkę, Jakub doszedł do zrozumienia faktu, kim naprawdę jest jego przeciwnik. I zwyciężył! Walczył z aniołem aż do jego kompletnego wyczerpania!
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1107
Odwaga. Odwaga znaczy stanąć przed nieuniknionym i pozbawić go nadziei na wictorię.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1106
W tych antycznych dramatach jasnowidze są przeważnie niewidomi lub w jakiś inny sposób upośledzeni; to pozwala im dostrzec i zrozumieć rzeczy, o których my nie mamy pojęcia.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1105
Gniew uszczupla energię życiową.
--- 2007-06-12 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1104
Stare drewniane drzwi i kamienne stopnie. Ilu ludzi mieszkało w ciągu wieków w tym domu? Żyli pomiędzy kamieniami i drewnem, planując coś lub spiskując, ożywieni nadzieją lub płacząc z powodu spraw, o których dzisiaj nie pamiętał już nikt.
--- 2007-06-12 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1102
Ameryka jest wciąż świeża i kotłuje się w niej jak w tyglu alchemika; Europa przy niej to stare dziedzictwo i nieważne co przyszłość przyniesie, ona zawsze tu będzie.
--- 2007-06-12 ---

123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196