(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Najnowsze cytaty (134/196)

<< < 134 > >>
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #1008
Była to historia przybysza z Kosmosu, nawiasem mówiąc bardzo podobnego z wyglądu do Tralfamadorczyków. Przybysz prowadził poważne badania chcąc w miarę możliwości wyjaśnić, dlaczego chrześcijanie wykazują taką skłonność do okrucieństwa. Doszedł do wniosku, że przynajmniej częściowo wynika to z niedbałej konstrukcji fabulrnej Nowego Testamentu. Przybysz zakładał, że zamiarem Ewangelii było między innymi nauczenie ludzi miłosierdzia, nawet dla nejnędzniejszych z nędznych.
Tymczasem wymowa Ewangelii była taka:
Zanim kogoś zabijecie, upewnijcie się, czy nie ma zbyt mocnych pleców. Zdarza się.
Brakiem wszystkich opowieści o Chrystusie, twierdził ów przysbysz z Kosmosu, jest to, że Chrystus, który nie prezentował się zbyt okazale, był w rzeczywistości Synem Najpotężniejszej Istoty Wszechświata. Czytelnicy wiedzieli o tym od początku, toteż kiedy dochodzili do sceny ukrzyżowania, myśleli sobie to, co Rosewater odczytał na głos:
O rany, też sobie wybrali faceta do linczowania!
Za tą myślą jak cień szła inna: są inni faceci, których można linczować. Jacy? Tacy, którzy nie mają pleców. Zdarza się.
Przybysz z Kosmosu podarował Ziemianom nową Ewangelię. Jezus był w niej naprawdę nikim i stał ością w gardle wielu facetom, którzy mieli znacznie lepsze plecy niż on. Mimo to nadal głosił wszystkie te cudowne i zagadkowe rzeczy, które znamy z innych Ewangelii.
Tak więc pewnego dnia ludzie zabawili się, przybijając go do krzyża i wkopując ten krzyż w ziemię. Uczestnicy linczu byli przekonani, że sprawa nie wywoła żadnych następstw. Czytelnik powinien być również o tym przekonany, ponieważ nowa Ewangelia podkreślała przy każdej okazji, że Jezus był nikim.
I nagle, na chwilę przed śmiercią tego włóczęgi, rozwarły się niebiosa wśród grzmotów i błyskawic i rozległ się głos Boga. Bóg powiedział ludziom, że adoptuje tego włóczęgę, czyniąc go swoim synem i dając mu wszelką władzę i przywileje Syna Stwórcy Wszechświata na wsze czasy. I powiedział Bóg, że od tej chwili będzie karał okrutnie każdego, kto spróbuje się znęcać nad jakimś biedakiem, który nie ma pleców.
--- 2007-06-02 ---
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #1007
Nawiasem mówiąc, Trout napisał książkę o drzewie dolarowym. Zamiast liści rosły na nim dwudziestodolarowe banknoty. Kwitło obligacjami pożyczki państwowej, a owocowało diamentami. Do drzewa ściągali ludzie, którzy zabijali się pod nim nawzajem, dostarczając w ten sposób doskonałego nawozu.
--- 2007-06-02 ---
Jakub Ćwiek „Kłamca” (książka) • #1006
Każde normalne dziecko ma swoje ciche miejsce. Zakątek, do którego udaje się, gdy nagle odkrywa kolejną niesprawiedliwość świata. Zwykle wchodzi tam z zamiarem trwania w swym małym buncie do chwili, gdy rzeczywistość nie przyjmie jego warunków, i najczęściej wychodzi zmuszone do kapitulacji przez zdradziecki żołądek lub pęcherz.
--- 2007-05-31 ---
Jakub Ćwiek „Kłamca” (książka) • #1005
Wiara dziecka jest mocą potężną i dającą się kształtować.
--- 2007-05-31 ---
Jakub Ćwiek „Kłamca” (książka) • #1004
Jak mawiają, chcieć to szukać sposobu.
--- 2007-05-31 ---
Jakub Ćwiek „Kłamca” (książka) • #1003
Stevenson wahał się przez moment. Krótki, bo człowiek jest w stanie uwierzyć we wszystko, co tylko pozwala mu zachować przeświadczenie, że jest normalny.
--- 2007-05-31 ---
Jakub Ćwiek „Kłamca” (książka) • #1002
Tak właśnie działa Opatrzność, stwarza okazje.
--- 2007-05-31 ---
Jakub Ćwiek „Kłamca” (książka) • #1001
Krzywd uczynionych rodzinie się nie wybacza. Nigdy.
--- 2007-05-31 ---
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #1000
Fotografie były bardziej tralfamadorskie niż filmy, gdyż człowiek mógł je oglądać, kiedy tylko chciał, a one nie ulegały zmianie. Minie dwadzieścia lat, a te dziewczyny będą nadal młode, uśmiechnięte albo omdlewające z rozkoszy, albo po prostu głupio wytrzeszczone, z rozłożonymi nogami. Niektóre z nich lizały lizaki albo jadły banany i za dwadzieścia lat będą je jadły tak samo.
--- 2007-05-31 ---
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #999
To właśnie była jedna z charakterystycznych cech końca wojny — absolutnie każdy, kto tylko chciał, mógł zdobyć broń. Poniewierała się na każdym kroku.
--- 2007-05-31 ---
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #998
Przecież jednym z najważniejszych efektów wojny jest właśnie to, że pozbawia ludzi osobowości.
--- 2007-05-31 ---
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #997
Ameryka jest najbogatszym krajem na Ziemi, ale jej obywatele to przeważnie ludzie biedni i tych biednych Amerykanów uczy się nienawiści do samych siebie. Amerykański humorysta Kin Hubbard powiada: „Ubóstwo nie hańbi, ale właściwie powinno.” I rzeczywiście, mimo że Ameryka jest krajem ludzi biednych, biedny Amerykanin czuje się jak przestępca. Każdy inny naród ma w swoich tradycjach ludowych bohaterów, którzy byli biedni, ale niezwykle mądrzy i dzielni i dlatego bardziej godni szacunku niż możni i bogacze. W Ameryce biedacy nie mają takich opowieści. Zamiast tego szydzą z siebie i gloryfikują bogaczy. W najpośledniejszej knajpie, której właściciel sam jest biedakiem, będzie wisiał na ścianie napis z okrutnym pytaniem: Jak jesteś taki mądry, to dlaczego nie jesteś bogaty?
--- 2007-05-31 ---
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #996
Jest to coś, czego Ziemianie mogliby się nauczyć, gdyby się rzeczywiście postarali: sztuki kontemplowania dobrych chwil i ignorowania złych.
--- 2007-05-31 ---
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #995
Wiele z tego, co mówił Billy, było z kolei niezrozumiałe dla Tralfamadorczyków. Nie mogli na przykład wyobrazić sobie, czym jest dla niego czas. Billy zrezygnował z wszelkich wyjaśnień. Przewodnik był zdany wyłącznie na własne siły.
Zaproponował zebranym, aby wyobrazili sobie, że w jasny, pogodny dzień patrzą na łańcuch gór, od których dzieli ich połać pustyni. Mogą spojrzeć na szczyt góry, na ptaka, chmurę lub na kamień tuż przed sobą. Jest jednak wśród nich ten biedny Ziemianin z głową zakutą na stałe w stalową kulę. Kula ma tylko jeden otwór, przez który można patrzeć, i do tego otworu przyspawana jest luneta długości sześciu stóp.
Był to zaledwie początek tortur, jakim poddano Billy'ego w tej metaforze. Został on jeszcze przywiązany do stalowego rusztowania, przymocowanego z kolei do wózka na szynach, i nie mógł poruszać głową ani dotykać lunety. Drugi koniec lunety opierał się na dwójnogu, również przyśrubowanym do wózka. W ten sposób Billy widział tylko maleńki wycinek świata, na który w danej chwili skierowany był koniec lunety. Nie wiedział przy tym, że znajduje się na wózku, i nie podejrzewał nawet, że w jego sytuacji jest coś szczególnego.
Wózek poruszał się raz wolno, raz bardzo szybko, a chwilami stawał w ogóle; wjeżdżał pod górę, zjeżdżał w dół, zakręcał. Biedny Billy nie miał innego wyboru, jak patrzeć przez lunetę i wmawiać sobie, że tak wygląda życie.
--- 2007-05-31 ---
Kurt Vonnegut „Rzeźnia numer pięć, czyli krucjata dziecięca” (książka) • #994
— Wiecie — powiedział jeszcze pułkownik — my tutaj musieliśmy wyobrażać sobie wojnę i wydawało nam się zawsze, że udział w niej biorą dojrzali mężczyźni, tacy jak my. Zapomnieliśmy, że wojny toczą dzieci. Kiedy ujrzałem te świeżo ogolone twarze, przeżyłem szok. „Mój Boże! — pomyślałem sobie — przecież to istna krucjata dzieci.”
--- 2007-05-31 ---

123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196