(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Najnowsze cytaty (148/196)

<< < 148 > >>
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #785
Sprawa nie jest taka prosta: narody o tysiącletnich kulturach - Hindusi, Chińczycy, Japończycy - przez całe wieki rozwijały filozofię i obmyślały techniki wewnętrznego życia. A jednak co roku tysiące ludzi przygniecionych samotnością popełnia samobójstwo. To nie jest tak, że ktoś sam wybiera samotność. Niezauważenie z każdym dniem wszyscy stajemy się coraz bardziej samotni. I nie ma na to rady. Trzeba się tylko nie poddawać. Wchodzisz na bezkresną pustynię i nie wiesz, kurwa, co robić. Przeważnie wtedy myślisz, że najlepiej byłoby uciec. Do innego kraju, do innego miasta, gdziekolwiek. Nie możesz jednak uciec, jesteś w pułapce. Czasem ci się wydaje, że nie powinieneś myśleć za dużo o sobie ani o tej swojej cholernej samotności, która staje się tym bardziej dolegliwa, im więcej jej poświęcasz uwagi. No więc dobrze, trzeba działać i nie myśleć tyle. Bierzesz się w garść i idziesz. Szukasz jakiegoś przyjaciela albo kobiety, która by ci dała trochę seksu. Nie wiem. Kogokolwiek, byleś tylko nie musiał być sam, bo wiesz, że w samotności nawet rum i marihuana dołują cię jeszcze bardziej. Więc może trochę seksu. Albo przynajmniej ktoś, z kim dałoby się porozmawiać.
--- 2007-02-20 ---
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #784
Nie za bardzo się tym wszystkim przejąłem. Obym ja tak mógł dożyć osiemdziesięciu trzech lat i wciąż zachować jakieś złudzenia. Nawet takie głupie: że znajdę sobie jeszcze narzeczoną, ożenię się i uwierzę w miłość. Że ten cały głód i nędza kiedyś wreszcie się skończą.
--- 2007-02-20 ---
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #783
Od tego czasu nie cierpię tych dwóch słów: „sensowny” i „rozsądny”. Są pełne fałszu i obrzydliwej pedanterii. Służą, by ukrywać prawdę i kłamać. Wszystko jest bezsensowne i nierozsądne. Historia, życie i wszystkie epoki są zawsze bezsensowne i nierozsądne. My też. Każdy z nas z natury jest nierozsądny i bezsensowny. Zawsze jednak dajemy się zapędzić do stada i pozwalamy nałożyć sobie uzdę i kaganiec.
(...) Tak naprawdę nie interesuje mnie nic, co byłoby proste i liniowe. Coś, co najkrótszą drogą przechodziłoby od punktu A do punktu B i o czym dałoby się dokładnie powiedzieć, gdzie ma swój początek i koniec. Nie, tak nie można. Nie można być zawsze sensownym i rozsądnym. Nie da się prowadzić liniowego i precyzyjnie określonego życia. Życie jest zawsze czymś nieprzewidywalnym.
--- 2007-02-20 ---
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #782
Gadaliśmy przez chwilę i w końcu jej powiedziałem: „Olej tych profesorów od literatury. Po co ci językoznawcy, krytycy i spece od teorii? Oni tylko cię zgnoją. Słuchaj siebie i koniec. Więcej czasu ci to zajmie, ale tak będzie lepiej... Choć nie: nie będzie lepiej ani gorzej. To po prostu jest jedyny sposób”. „No dobrze, a jeśli mi coś powie jakiś pisarz?” - zapytała, chyba nie do końca przekonana. „To go posłuchaj, ale nie za bardzo. Nikogo nie słuchaj za bardzo”.
--- 2007-02-20 ---
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #781
Podejrzewam, że odwaga i głupota często idą w parze.
--- 2007-02-20 ---
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #780
Ot, taka babska zazdrość. Ja nie rozumiem kobiet. Mają w sobie za dużo prymitywnego egoizmu rodem z bulwarowych komedii. Człowiek powinien być zazdrosny o coś, co jest naprawdę tego warte. Co jest autentycznie ważne. Nie można się rozdrabniać i być zazdrosnym o wszystko. Kobiety tak jednak nie myślą. Potrafią być równocześnie zazdrosne o męża, o kochanka i o jakąś parę z przeciwka. Tak samo zaciekle.
--- 2007-02-20 ---
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #779
Jeśli masz jakieś własne idee - nawet jeśli jest ich niewiele - powinieneś zrozumieć, że wciąż będziesz spotykać różnych strasznych ludzi, którzy będą próbowali ci przeszkadzać, dołować cię i „uświadamiać”, że opowiadasz bzdury, że musisz unikać takiego czy innego gościa, bo to wariat, pedał, aspołeczny typ albo zwykły bęcwał, tamten znów to onanista, zboczeniec i podglądacz, jeszcze inny to zaboboniarz, spirytysta lub ćpun. Masz też uważać na wszystkie kurwy, nimfomanki, lesby i inne wyzwolone bezwstydnice. Sprowadzają ci cały świat do kilku hybryd, do garstki nudnych, monotonnych, bezpłciowych i „doskonałych” osób. Chcą z ciebie zrobić gówno: gościa, który odrzuca każdą inność. Masz się zaprzedać jednej jedynej sekcie, a całą resztę spuścić z wodą.
Będą ci mówić: „Takie jest życie, mój drogi. Selekcja i eliminacja. My posiedliśmy prawdę. Inni niech się w dupę ugryzą”. Jeśli będą ci to wbijać do głowy przez trzydzieści pięć lat, a potem nagle zostaniesz sam, uznasz się za najlepszego. Cholernie dużo stracisz. Stracisz coś najpiękniejszego w życiu: radość z różnorodności i z zaakceptowania faktu, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Że dzięki temu może ominąć nas nuda.
--- 2007-02-20 ---
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #778
Don't compete. Play.
--- 2007-02-20 ---
Pedro Juan Gutiérrez „Brudna trylogia o Hawanie” (książka) • #777
Seks nie jest dla higienistów. Seks jest wymianą płynów i fluidów; seks to ślina, zdyszany oddech, ostre zapachy, mocz, sperma, gówno mikroby i bakterie. Albo nie ma seksu. Jeśli seks ogranicza się do czułości, eterycznych nastrojów i uduchowienia, jest tylko nudną i jałową parodią tego, czym mógłby być. Jest po prostu niczym.
--- 2007-02-20 ---
Tadeusz Konwicki „Mała Apokalipsa” (książka) • #776
- Nie wiem, co radzić. To nie moja sprawa. Jestem sam, poza układami. I tak chcę dotrwać do ostatniej chwili. Jeśli żąda pan rady, to mogę podsunąć jedną. Bądźcie podobni do dawnych konspirantów. Podświadomość społeczna pamięta te archetypy. One są własnością ogólnej pamięci. One tylko będą skuteczne.
- Proszę, niech pan sprecyzuje taki archetyp.
- Po pierwsze, dobrowolność. Wy lubicie szantaż, paskudny, duszny szantaż moralny. Po drugie bezinteresowność. Wy lubicie natychmiastowe nagrody, wy jesteście rzeczowi. Po trzecie zgoda na przegraną. Wy nie lubicie przegrywać. Nie lubicie za wszelką cenę. Jesteście płodem swego czasu. Jesteście nieładni jak czas, który wydał was na świat.
--- 2007-02-20 ---
Tadeusz Konwicki „Mała Apokalipsa” (książka) • #775
Oszczędzaj słowa. Te najlepsze zachowaj na wieczór. Musisz tam krzyczeć z całych sił. Samymi złotymi myślami. Ludzie to zapiszą i przechowają jak wersety Biblii. Twoje arcydzieło literackie.
--- 2007-02-20 ---
Tadeusz Konwicki „Mała Apokalipsa” (książka) • #774
Wygrzebałem z kieszeni pięciotysięczny banknot. Wzięli bez podziękowania, ruszyli do przedpokoju. A tu przywitało nas jakieś buczenie, wysoki dźwięk drutów telefonicznych zwiastujących niepogodę. Tak jęczały one szkliście przed wielu laty, kiedy świat był jeszcze normalny i spokojny.
--- 2007-02-20 ---
Tadeusz Konwicki „Mała Apokalipsa” (książka) • #773
Ale ostatnia wojna nie tylko zabiła kilkadziesiąt milionów ludzi. Ostatnia wojna zdruzgotała niechcąco i przypadkowo wielki pałac kultury europejskiej moralności, estetyki i obyczaju. W rolls-royce'ach, mercedesach i moskwiczach ludzkość wjechała z powrotem do mrocznych pieczar i lodowatych jaskiń.
--- 2007-02-20 ---
Tadeusz Konwicki „Mała Apokalipsa” (książka) • #772
Jestem dwunogiem spłodzonym opodal Wisły przez starych rodziców, to znaczy, że odziedziczyłem w genach całe ich dwunożne doświadczenie. Sam widziałem wojnę, to znaczy straszny amok ssaków, które mordują się wzajemnie aż do ostatecznego wyczerpania. Obserwowałem rodzenie się życia i jego kres w postaci tego aktu, który nazywamy śmiercią. Poznałem całą zwierzęcość swojego gatunku i całą jego anielskość. Przeszedłem tę ciernistą drogę pojedynczej ewolucji, którą zowią losem. Jestem jednym z was. Jestem doskonałym anonimem homo sapiens.
--- 2007-02-20 ---
Tadeusz Konwicki „Mała Apokalipsa” (książka) • #771
W domu słychać pierwsze odgłosy życia. Ta wielka lokomobila w postaci czynszowej kamienicy rusza powoli w codzienność. Więc i ja sięgam po pierwszego papierosa. Najsmaczniejszy jest ten papieros przed śniadaniem. Skraca życie. Od wielu lat mozolnie skracam sobie życie. I wszyscy ukradkiem skracają swoją egzystencję. Coś w tym musi być. Jakiś wyższy nakaz albo może prawo natury przeludnionego globu.
--- 2007-02-20 ---
„Dom nad jeziorem” (film) • #770
A jeśli nie ma nikogo. Jeśli żyjesz tyle lat i nikt nie czeka.
--- 2007-02-19 ---

123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196