(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Najnowsze cytaty (51/196)

<< < 51 > >>
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2367
Nie dopuszczamy myśli, że sprawcy zła mogą być ludźmi podobnymi do nas, ponieważ ta świadomość mogłaby nas zmusić do zmierzenia się z niepokojącą prawdą, wyrażoną niezwykle celnie przez Pogo — bohatera amerykańskiego komiksu pod tym samym tytułem: „Spotkaliśmy wroga — to my nim jesteśmy”.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2366
Oz nie wziął pod uwagę potęgi samousprawiedliwiania — jesteśmy dobrymi ludźmi. Jeżeli zatem celowo zadajemy cierpienie innemu człowiekowi, to on z pewnością na to zasłużył. Dlatego wcale nie wyrządzamy zła. Wręcz przeciwnie — postępujemy dobrze. Stosunkowo niewielki odsetek ludzi, którzy nie potrafią lub nie chcą redukować dysonansu w taki sposób, płaci za to wysoką cenę psychologiczną — doświadcza poczucia winy, smutku i lęku, miewa koszmarne sny i cierpi na bezsenność. Cierpienie, jakiego doznają na skutek występków, których się dopuścili, a których nie mogą zaakceptować, jest niezwykle dotkliwe, dlatego większość ludzi jest gotowa sięgnąć po wszelkie dostępne usprawiedliwienie, żeby złagodzić nieprzyjemny dysonans.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2365
Niewolnictwo przeszło do historii, ale dawne urazy nie podążyły jego śladem. To dlatego historię spisują zwycięzcy, ale to ofiary piszą pamiętniki.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2364
Wiele ofiar nie umie sobie poradzić z uczuciami, jakich doświadcza, ponieważ bez przerwy zdrapuje strupy ze swoich ran, zadając sobie pytanie: „Dlaczego coś takiego spotkało właśnie mnie, takiego dobrego człowieka?”. To jedno z najbardziej bolesnych, wzbudzających dysonans pytań, z jakimi przychodzi nam się zmierzyć.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2363
Wszyscy przynajmniej raz w życiu — celowo lub mimowolnie — skrzywdziliśmy inną osobę, która już zawsze będzie nas uważała za drania, zdrajcę i czarny charakter. Każdy z nas przynajmniej raz w życiu doświadczył bolesnego poczucia niesprawiedliwości i nadal nosi w sercu ranę, która nigdy do końca się nie zabliźni. Niezwykłą cechą samousprawiedliwiania jest to, że pozwala nam ono w mgnieniu oka przechodzić z jednej roli do drugiej, przy czym w żadnej z tych ról nie stosujemy tego, czego nauczyliśmy się w tej drugiej. Dotkliwe poczucie niesprawiedliwości, jakiego doświadczamy w jednej sytuacji, nie powstrzymuje nas przed niesprawiedliwym potraktowaniem innej osoby ani nie sprawia, że stajemy się bardziej empatyczni w stosunku do ofiar niesprawiedliwości. Wygląda to tak, jakby między tymi dwoma rodzajami doświadczeń stał gruby mur uniemożliwiający nam dostrzeżenie drugiej strony.
Jedną z przyczyn istnienia tego muru jest fakt, że cierpienie, którego sami doświadczamy, zawsze wydaje się bardziej intensywne od tego, jakie zadajemy innym, nawet jeśli rzeczywisty rozmiar cierpienia jest w obu sytuacjach taki sam. Stare powiedzenie: złamana noga innej osoby to błahostka, ale nasz złamany paznokieć to poważna sprawa, okazuje się trafnym opisem naszego neurologicznego „okablowania”.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2362
Mimo to wierzymy, że warto to zrobić, ponieważ niezależnie od tego, jak bolesna bywa rezygnacja z samousprawiedliwień, jej wynik uczy nas czegoś bardzo ważnego o nas samych oraz może nam przynieść spokój związany z wglądem i samoakceptacją.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2361
W dobrych małżeństwach konfrontacje, różnice zdań, odmienność zwyczajów, a nawet gwałtowne sprzeczki mogą zbliżać do siebie partnerów, pozwalając im nauczyć się czegoś nowego i zmuszając do zrewidowania założeń dotyczących własnych możliwości i ograniczeń. To nie zawsze bywa łatwe.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2360
Samousprawiedliwianie jest procesem, w którym ambiwalencja zmienia się w niewzruszoną pewność, a poczucie winy — we wściekłość. Historia miłosna staje się dziennikiem nienawiści.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2359
Jeśli jesteś osobą porzuconą, możesz doświadczać druzgocącego dysonansu między dwoma przekonaniami: „Jestem dobrym człowiekiem i byłem wspaniałym partnerem” i „Ona ode mnie odchodzi. Jak to możliwe?”. Możesz dojść do wniosku, że wcale nie jesteś taki dobry, jak sądziłeś, albo że jesteś dobrym człowiekiem, ale kiepskim partnerem, jednak niewielu z nas próbuje usunąć dysonans, wbijając strzały w poczucie własnej wartości. Dużo łatwiej jest złagodzić to nieprzyjemne uczucie, wbijając je w partnera, na przykład dochodząc do wniosku, że jest on trudnym w pożyciu egoistą, tyle że dotąd nie zdawałeś sobie z tego sprawy.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2358
Punkt kulminacyjny, w którym para zaczyna spisywać od nowa swoją historie — ustalił Gottman — następuje wtedy, gdy wartość „magicznego współczynnika” spada poniżej pięciu. W szczęśliwych małżeństwach liczba interakcji pozytywnych (na przykład takich, w których partnerzy wyrażają miłość, czułość lub dobry humor) jest pięciokrotnie większa niż liczba interakcji negatywnych (takich jak wyrazy irytacji i narzekania). Nie ma znaczenia, czy para należy do szczególnie wybuchowych i kłóci się jedenaście razy dziennie, czy też jest emocjonalnie stabilna i sprzecza się raz na dziesięć lat — liczy się wartość magicznego współczynnika. „Wybuchowi partnerzy mogą często na siebie krzyczeć, ale spędzają pięciokrotnie więcej czasu na godzeniu się i okazywaniu sobie miłości” — doszedł do wniosku Gottman. „Partnerzy spokojniejsi, unikający konfrontacji, mogą sobie okazywać mniej namiętności niż inne typy par, ale też dużo rzadziej się krytykują i odnoszą do siebie z pogardą — stosunek liczby interakcji pozytywnych do negatywnych pozostaje niezmienny: pięć do jednego”. Kiedy wartość magicznego współczynnika wynosi pięć albo więcej, każdy dysonans, jaki pojawia się między partnerami, jest redukowany w sposób pozytywny.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2356
Psycholog społeczna June Tangney wykazała, że kiedy ktoś krytykuje nas za to, jacy jesteśmy, a nie za to, co zrobiliśmy, doświadczamy dojmującego poczucia wstydu i bezradności; mamy ochotę zapaść się pod ziemię, zniknąć. Ponieważ osoba głęboko zawstydzona nie ma dokąd uciec od przygnębiającego poczucia upokorzenia — odkryła Tangney — zawstydzeni małżonkowie często biorą na partnerze gniewny odwet: „Wmawiasz mi, że zrobiłem coś strasznego, bo jestem beznadziejny i nieudolny. Ponieważ jednak nie uważam się za beznadziejnego ani nieudolnego, to ty musisz być do niczego, skoro upokarzasz mnie w taki sposób”.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2355
Ukryte teorie pociągają za sobą poważne następstwa, ponieważ wpływają między innymi na to, w jaki sposób partnerzy spierają się ze sobą, a nawet na sam cel ich kłótni. Jeśli spierają się przy założeniu, że każde z nich jest dobrym człowiekiem, który zrobił coś złego, co jednak można naprawić, lub który popełnił błąd pod wpływem chwilowych nacisków sytuacyjnych, to jest szansa na poprawę i kompromis. Jednak — powtórzmy — nieszczęśliwe pary odwracają to założenie. Ponieważ każde z partnerów jest mistrzem samousprawiedliwiania, oboje uważają, że to drugie nie chce się zmienić z powodu wad charakteru, natomiast we własnej niechęci do zmian dostrzegają świadectwo swoich zalet.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2354
Szczęśliwi partnerzy życiowi stosują wobec drugiej osoby ten sam wielkoduszny sposób myślenia, jaki wszyscy odnosimy do samych siebie. Wybaczają swojej drugiej połówce błędy i potknięcia, upatrując ich przyczyn w sytuacji, i przypisują jej zasługi za uczynki pełne miłości i życzliwości. (...) Podczas gdy szczęśliwi partnerzy życiowi interpretują wszystkie wątpliwości na korzyść drugiej osoby, ludzie nieszczęśliwi w swoich związkach postępują odwrotnie. Jeżeli partner zrobi coś miłego, upatrują przyczyn jego zachowania w chwilowym kaprysie lub w czynnikach sytuacyjnych.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2353
Nasze ukryte teorie dotyczące tego, dlaczego my sami (oraz inni ludzie) zachowujemy się w taki, a nie inny sposób, występują w dwóch wersjach. Możemy powiedzieć, że przyczyną jest jakiś element sytuacji czy środowiska: „Kasjerka w banku warknęła na mnie, ponieważ jest przepracowana. W banku jest za mało kasjerek, żeby obsłużyć te długie kolejki”. Możemy też stwierdzić, że przyczyna danego zachowania tkwi w danej osobie: „Kasjerka warknęła na mnie, bo jest nieuprzejma”. Kiedy wyjaśniamy własne zachowania, samousprawiedliwianie pozwala nam to czynić w sposób pochlebny dla siebie — przypisujemy sobie zasługi za swoje dobre uczynki, a przyczyn tych złych upatrujemy w czynnikach sytuacyjnych. Kiedy na przykład robimy coś, co rani drugą osobę, rzadko mówimy: „Zachowałem się w ten sposób, bo jestem człowiekiem okrutnym i bezdusznym”. Mówimy raczej: „Zostałem sprowokowany. Na moim miejscu każdy zachowałby się tak samo”; albo: „Nie miałem wyboru”; albo: „Tak, powiedziałem parę okropnych rzeczy, ale nie byłem sobą — to dlatego, że byłem pijany”. Kiedy natomiast postępujemy szlachetnie, pomagamy komuś lub wykazujemy się odwagą, nie twierdzimy, że zachowaliśmy się w taki sposób, ponieważ ktoś nas sprowokował, byliśmy pijani albo nie mieliśmy wyboru, czy też dlatego, że ten facet, z którym rozmawialiśmy przez telefon, wzbudził w nas poczucie winy i w ten sposób nakłonił do wpłacenia pewnej kwoty na cel dobroczynny. Zrobiliśmy to, ponieważ jesteśmy szlachetni i serdeczni.
--- 2009-04-19 ---
Tomasz Witkowski „Psychologia kłamstwa” (książka) • #2352
Kiepska jest cywilizacja, kultura, która nie potrafi korzystać z doświadczenia poprzednich pokoleń. Budowanie wiedzy w izolacji, bez zważania na zgromadzony dorobek, to nie tylko wyważanie otwartych drzwi, to również stagnacja rozwoju myśli.
--- 2009-04-19 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2351
Każde małżeństwo jest pewną opowieścią i jak wszystkie opowieści ulega wpływowi zniekształconych spostrzeżeń i wspomnień swoich bohaterów, które pomagają zachować tę historię w takiej postaci, w jakiej widzi ją każda ze stron.
--- 2009-04-15 ---

123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196