(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Najnowsze cytaty (52/196)

<< < 52 > >>
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2350
Tym, co może zniszczyć związek dwojga ludzi, są dużo poważniejsze próby ochrony nie tego, co zrobiliśmy, ale tego, kim jesteśmy. Ten rodzaj samousprawiedliwienia występuje w dwóch postaciach: „Ja mam rację, a ty się mylisz” i „Nawet jeśli nie mam racji, trudno! Już taki jestem”.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2349
Zatem z naszego punktu widzenia nieporozumienia, konflikty, różnice osobowościowe, a nawet gniewne awantury nie są tym, co niszczy miłość. Zabójcą miłości jest samousprawiedliwianie. Wieczór Franka i Debry z nowo poznaną parą mógłby się zakończyć zupełnie inaczej, gdyby każde z nich nie było tak pochłonięte wymyślaniem samousprawiedliwień i obwinianiem drugiej strony, lecz najpierw pomyślało o uczuciach partnera. Każde z nich doskonale rozumie punkt widzenia drugiej strony, ale potrzeba samousprawiedliwiania nie pozwala mu uznać stanowiska partnera za równie uzasadnione jak własne. Dlatego oboje spostrzegają własną perspektywę jako lepszą, a nawet jedynie słuszną.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2348
Szczęśliwe pary czasami się kłócą i wpadają w złość, podobnie jak nieszczęśliwe. Ale szczęśliwi partnerzy wiedzą, jak sobie radzić z konfliktami. Jeśli coś ich denerwuje, rozmawiają o tym ze sobą i próbują naprawić problem, pozwalają, żeby sam przeminął, albo uczą się z nim żyć. Nieszczęśliwe pary coraz bardziej oddalają się od siebie na skutek gniewnych konfrontacji.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2347
Wszystkie pary miewają konflikty. Sprzeczają się o drobiazgi, które wydają się zabawne wszystkim z wyjątkiem samych zainteresowanych — ona chce, żeby brudne naczynia były zmywane zaraz po posiłku, a on pozwala im się piętrzyć przez cały dzień (albo tydzień), a dopiero potem zabiera się do wielkiego mycia — albo o sprawy poważniejsze, takie jak pieniądze, seks, teściowie, czy też którakolwiek inna spośród niezliczonych potencjalnych kwestii spornych. Różnice nie muszą powodować rozłamu w związkach intymnych, ale kiedy taki rozłam powstanie, partnerzy interpretują go jako nieuchronne następstwo występujących między nimi różnic.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2346
Debra przerwała moje rozmyślania, zadając mi pozornie niewinne pytanie: „Zauważyłeś, jak doskonale ci dwoje są ze sobą zgrani?”. Teraz już wiem, co się kryje za takim pytaniem, a przynajmniej dokąd ono prowadzi. Debra chciała przez to powiedzieć: „My nie jesteśmy ze sobą zgrani”, co tak naprawdę oznacza: „Ty nie jesteś zgrany ze mną”.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2345
Dla niektórych małżeństwo jest źródłem radości i pociechy, miejscem rozwoju duchowego, związkiem, w którym rozkwitają jako jednostki i jako para. Dla innych małżeństwo staje się źródłem kłótni i niezgody, miejscem stagnacji, relacją, która tłamsi ich indywidualność i osłabia łączącą ich więź.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2344
Małżeństwo jest najważniejszą wspólną decyzją w życiu większości ludzi, dlatego partnerzy są gotowi zrobić wiele, żeby je utrzymać. Umiarkowana doza poślubnej redukcji dysonansu — kiedy to partnerzy patrzą na swój związek półprzymkniętymi oczami, podkreślając jego zalety i nie dostrzegając jego wad — pozwala na zachowanie harmonii. Jednak ten sam mechanizm skłania niektórych ludzi do pozostawania w związkach będących psychologicznym odpowiednikiem La Conchity — związkach balansujących na krawędzi katastrofy.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2343
Kiedy William Butler Yeats ożenił się w roku 1917, ojciec przysłał mu serdeczny list z gratulacjami. „Myślę, że małżeństwo pomoże Ci w rozwoju talentu poetyckiego” — napisał. „Nie pozna natury ludzkiej, natury mężczyzny ani kobiety”, ten, kto nigdy nie żył w małżeństwie, „w owym wymuszonym studium drugiego człowieka”. Małżonkowie są zmuszeni dowiedzieć się o sobie więcej, niż się spodziewali (i — w wielu wypadkach — chcieli) dowiedzieć. W żadnym innym związku — nawet w relacjach z dziećmi i rodzicami — nie dowiadujemy się tak dużo o zachwycających i irytujących zwyczajach istot ludzkich, o ich sposobach radzenia sobie z frustracją i kryzysami oraz o ich osobistych, namiętnych pragnieniach. A jednak — o czym wiedział John Butler Yeats — małżeństwo zmusza także każde z małżonków do konfrontacji z samym sobą, mówi im więcej o tym, jak się zachowują w relacji z najbliższą osobą, niż kiedykolwiek się spodziewali (lub chcieli) dowiedzieć. Żaden inny związek nie poddaje tak surowemu sprawdzianowi stopnia, w jakim jesteśmy gotowi być elastyczni, wybaczać, uczyć się i zmieniać — jeśli potrafimy się oprzeć pokusie samousprawiedliwiania.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2342
Wątpliwości nie są wrogiem sprawiedliwości; nadmierna pewność siebie — owszem.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2341
Zdeprawowani policjanci nie są tacy od urodzenia, lecz stają się nieuczciwi z biegiem czasu. Zsuwają się po zboczu piramidy, popychani przez kulturę wydziału, w którym pracują, i wierność jego celom.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2340
Metoda naukowa obejmuje stosowanie procedur, które mają wykazać nie to, że nasze przewidywania i hipotezy są trafne, ale że mogą być błędne. Rozumowanie naukowe jest użyteczne w każdym zawodzie, ponieważ każe nam stawić czoło możliwości — lub nawet nieprzyjemnemu faktowi — że popełniliśmy błąd. Zmusza nas do konfrontacji z własnym samousprawiedliwieniami i do wystawienia ich na widok publiczny, żeby inni mogli je podważyć. Zatem w gruncie rzeczy naukę można uznać za formę kontrolowania arogancji.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2339
Mimo to co jakiś czas pojawia się ktoś, kto ośmiela się powiedzieć prawdę, nawet jeśli owa prawda burzy dobrą, samousprawiedliwiającą opowieść. To niełatwe zadanie, ponieważ wymaga świeżego, sceptycznego spojrzenia na wspomnienia, z którymi dotąd żyliśmy, wnikliwego przeanalizowania tych wspomnień i rzetelnej oceny ich wiarygodności, a wreszcie odrzucenia ich bez względu na to, jak silny odczuwamy dysonans.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2338
Aby pokazać, w jaki sposób wspomnienia się zmieniają, żeby dopasować się do naszej historii, psychologowie badają ewolucję wspomnień na przestrzeni czasu. Jeśli Twoje wspomnienia dotyczące tych samych osób się zmieniają — stają się bardziej pozytywne lub negatywne — w zależności od tego, co w danym momencie dzieje się w Twoim życiu, to przyczyna owych zmian tkwi w Tobie, a nie w tych osobach. Ów proces przebiega tak stopniowo, że możesz doznać wstrząsu, kiedy sobie uświadomisz, iż w przeszłości czułeś lub myślałeś zupełnie inaczej.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2337
Obwinianie rodziców to popularna i wygodna forma samousprawiedliwiania, ponieważ łagodzi dyskomfort, jaki odczuwamy z powodu swoich żalów i niedoskonałości. To oni popełnili błędy.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2336
Anthony Greenwald doszedł do wniosku, że naszym Ja rządzi totalitarne ego, które bezlitośnie niszczy niepożądane informacje oraz — jak wszyscy totalitarni przywódcy — zafałszowuje naszą historię, spisując ją z punktu widzenia zwycięzcy. Jednak w odróżnieniu od totalitarnego władcy, który przeinacza historię, żeby przekazać swoja wersję przyszłym pokoleniom, totalitarne ego robi to dla siebie. Historię spisują zwycięzcy, a kiedy tworzymy własną historię, czynimy to — podobnie jak wielcy zdobywcy — żeby usprawiedliwić swoje działania, przedstawić się w korzystnym świetle oraz podtrzymywać swoje zadowolenie z siebie i z tego, co zrobiliśmy (bądź czego nie zrobiliśmy). Jeśli popełniono jakieś błędy, to nasza pamięć utwierdza nas w przekonaniu, że popełnił je ktoś inny. Jeśli nawet tam byliśmy, to tylko w roli niewinnych obserwatorów.
--- 2009-04-15 ---
Carol Tavris, Elliot Aronson „Błądzą wszyscy (ale nie ja)” (książka) • #2335
Jeba Stuarta Magrudera, którego drogę ku aferze Watergate opisywaliśmy w poprzednim rozdziale, zaślepiło przekonanie, że należy zrobić dosłownie wszystko — nawet gdyby miało się to wiązać z łamaniem prawa — żeby pokonać „ich”, wrogów politycznych Nixona. Jednak kiedy go złapano, Magruder miał odwagę spojrzeć prawdzie w oczy. Takie doświadczenie jest straszne i wstrząsające dla każdego człowiek — to tak, jakbyś zobaczył swoje odbicie w lustrze i nagle zdał sobie sprawę, że na Twoim czole pojawiła się wielka, fioletowa narośl. Magruder mógł zrobić to, co miałaby ochotę uczynić większość ludzi — nałożyć na czoło grupą warstwę makijażu i zapytać: „Narośl? Jaka znowu narośl?”. Ale on oparł się tej pokusie. Ostatecznie — powiedział — nikt nie zmuszał ani jego, ani pozostałych do łamania prawa. „Mogliśmy zaprotestować przeciwko temu, co sie działo, albo złożyć wymówienia” — napisał. „Zamiast tego przekonaliśmy siebie, że zło jest dobrem, i brnęliśmy dalej”.
--- 2009-04-15 ---

123456789101112131415161718192021222324252627282930313233343536373839404142434445464748495051525354555657585960616263646566676869707172737475767778798081828384858687888990919293949596979899100101102103104105106107108109110111112113114115116117118119120121122123124125126127128129130131132133134135136137138139140141142143144145146147148149150151152153154155156157158159160161162163164165166167168169170171172173174175176177178179180181182183184185186187188189190191192193194195196