(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Proszę państwa do gazu (Opowiadania) (książka) - cytaty

Tadeusz Borowski „Proszę państwa do gazu (Opowiadania)” (książka) • #742
Parę dni będzie obóz mówił o transporcie „Sosnowiec-Będzin”. Był to dobry, bogaty transport.
--- 2007-02-04 ---
Tadeusz Borowski „Proszę państwa do gazu (Opowiadania)” (książka) • #741
- Już po pierwszym transporcie! Pomyśl, ja - od Bożego Narodzenia przewinęło się przez moje ręce chyba z milion ludzi. Najgorsze są transporty spod Paryża: zawsze człowiek spotyka znajomych.
- I co im mówisz?
- Że się idą kąpać, a potem spotkamy się w obozie. A ty byś co powiedział?
--- 2007-02-04 ---
Tadeusz Borowski „Proszę państwa do gazu (Opowiadania)” (książka) • #740
Oto idzie szybko kobieta, śpieszy się nieznacznie, ale gorączkowo. Małe, kilkuletnie dziecko o zarumienionej twarzy cherubinka biegnie za nią, nie może nadążyć, wyciąga rączki z płaczem: - Mamo! mamo!
- Kobieto, weźże to dziecko na ręce!
- Panie, panie, to nie moje dziecko, to nie moje! - krzyczy histerycznie kobieta i ucieka zakrywając rękoma twarz. Chce skryć się, chce zdążyć między tamte, które nie pojadą autem, które pójdą pieszo, które będą żyć. Jest młoda zdrowa, ładna, chce żyć.
--- 2007-02-04 ---
Tadeusz Borowski „Proszę państwa do gazu (Opowiadania)” (książka) • #739
Ładujemy więc klamoty. Dźwigamy ciężkie walizy, pakowne, zasobne, rzucamy je z wysiłkiem na auto. Tam układa się je w stosy, ubija się, upycha, rżnie, co się da, nożem - dla przyjemności i w poszukiwaniu wódki i perfum, które wylewa się wprost na siebie. Jedna z waliz otwiera się, wypadają ubrania, koszule, książki... Chwytam jakieś zawiniątko: ciężkie; rozwijam: złoto, dobre dwie garście: koperty, bransolety, pierścionki, kolie, brylanty...
--- 2007-02-04 ---
Tadeusz Borowski „Proszę państwa do gazu (Opowiadania)” (książka) • #738
Transporty rosną w tygodnie, miesiące, lata. Gdy skończy się wojna, będą liczyć spalonych. Naliczą cztery i pół miliona. Najkrwawsza bitwa wojny, największe zwycięstwo solidarnych i zjednoczonych Niemiec. Ein Reich, ein Volk, ein Führer - i cztery krematoria. Ale krematoriów będzie w Oświęcimiu szesnaście, zdolnych spalić pięćdziesiąt tysięcy dziennie. Obóz rozbuduje się, aż się oprze naelektryzowanym drutem o Wisłę, zamieszka go trzysta tysięcy ludzi w pasiakach, będzie się zwał Verbrecher-Stadt - „Miasto przestępców”. Nie, ludzi nie zabraknie. Spalą się Żydzi, spalą się Polacy, spalą się Rosjanie, przyjdą ludzie z zachodu i południa, z kontynentu i wysp.
--- 2007-02-04 ---
Tadeusz Borowski „Proszę państwa do gazu (Opowiadania)” (książka) • #737
Jest prawo obozu, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili. Jest to jedyna dopuszczalna forma litości.
--- 2007-02-04 ---
« „U nas, w Auschwitzu... (Opowiadania)” (książka)  •  „Narkotyki w szkole i w domu - zagrożenie” (książka) »