(Nie)znane słowa (nie)znanych osób...

Na pastwę aniołów (1/5) (książka) - cytaty

Strona:

12345

Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1092
— Wydaje się, że jedynym twoim problemem jest istnienie zbyt dużej liczby mężczyzn pragnących usunąć kurz sprzed twoich stóp!
— Owszem, w drodze do łóżka. Czy jednak masz ochotę, by byli przy tobie następnego dnia, kiedy budzisz się z rozmazanym makijażem i masz, być może, wzdęcia po wczorajszej wytwornej kolacji? Chcesz spędzić z facetem resztę dnia, nic nie robiąc? Tylko czytając gazety albo spacerując, jeżeli jest ładna pogoda? Trzymać go za rękę albo nawet uszczypnąć w tyłek nie dla jakiegoś seksualnego powodu, ale dlatego, że go lubisz? Albo wyobrażasz sobie spędzenie tego dnia w domu, bo jest właśnie luty i pada śnieg, a ty jesteś tak zadowolona i pochłonięta swoimi zajęciami, że na długi czas zapominasz o jego obecności? A jednocześnie wiesz jednak, że on tu jest, ponieważ tego popołudnia dodaje swoim istnieniem nieco szczęścia. To rzadkie.
--- 2011-04-29 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1103
— Wydaje mi się, iż czytałem gdzieś, że każdy pokonany stopień wydłuża życie o trzy sekundy.
— Coś koło tego, jeżeli wcześniej nie zabije cię wysiłek — uśmiechnęła się radośnie przez ramię, nie zaprzestając wspinaczki.
--- 2010-09-29 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1165
— Leland, jesteś zepsuty, a ta twoja siła, i wszystko, co potrafisz, jest po prostu patetyczne. Czy jesteś diabłem, czy tylko śmiercią? Nie dbam o to. Nieważne, bo jesteś po prostu zazdrosny. Zawistny o każde ludzkie istnienie. A wiesz dlaczego? Ponieważ podlegasz ograniczeniom, które nas nie dotyczą. Z całą swą mocą, jaką posiadasz, i strachem, jakim nas napełniasz, możesz robić tylko jedną jedyną rzecz — właśnie tę, która nas przeraża. Znasz nieskończenie wiele sposobów postępowania, ale to jest wszystko. Pamiętam, iż czytałam, że Lucyfer nie został strącony z niebios za obrazę Boga, lecz dlatego, że nie chciał okazywać ludziom szacunku, tak jak mu to nakazano. Wiem, dlaczego On kazał ci nas szanować. Otóż dlatego, bo posiadamy zdolność tworzenia i zapominania.
— Kochanie, ja jestem bardzo twórczy.
— Tak, ale dotyczy to tylko jednej kwestii. Kiedy natomiast człowiek maluje obraz, piecze ciasto lub zakochuje się, potrafi użyć ich do tego samego celu co i ty, czyli do tworzenia chaosu i smutku. Przypomnij sobie, co uczyniłeś mnie i Emmie. Ale ty jesteś ograniczony w swych działaniach, i to cała tajemnica. Kiedy odbierasz świat komuś takiemu jak Uschi, ona leży w łóżku, bawiąc się światłem i nieomalże chłonąc je. Gdybyś w tym momencie wszedł do jej pokoju, nie rozpoznałaby cię. Wiesz, że to prawda. Ty nie pojmujesz, co to znaczy chłonąć. Potrafisz ją zabić, ale nigdy nie poznasz uczucia straty zawartego w tym świetle. To jest poza tobą, przerasta cię. Dlatego Bóg, kimkolwiek jest, nakazał ci szanować nas. Tylko, że ty tego nie zrozumiałeś. I właśnie przez taką drobną rzecz nienawidzisz nas tak bardzo, bowiem są chwile, kiedy człowiek zupełnie o tobie zapomina. Nie myśli o bólu ani o tym, co traci... U innych kochamy najbardziej przymioty pomagające nam wygnać cię z naszych umysłów, które sprawiają, że się śmiejemy, kochamy, rodzimy dzieci; słowem czynimy wszystko to, co sprawia, że czujemy się ważni i nieśmiertelni. Jest to cała wieczność składająca się z momentów radości życia i zapomnienia o tobie. W końcu zawsze istniejemy dla ciebie; ale ponieważ jesteśmy jedyną rzeczą, którą masz na wyłączną własność, nienawidzisz nas za to. Nienawidzisz nas za to, że możemy zapomnieć o tobie choćby za sprawą tak drobną, jak srebrny wiatraczek, wspaniałe wspomnienie czy piknik pod drzewem na kraciastym obrusie. W efekcie ty zwyciężasz, to prawda, ale ty zawsze myślisz o nas, a my o tobie nie. Nawet jeżeli jesteś tuż-tuż, zawsze jeszcze możemy bawić się światłem i zapomnieć o tobie; tego właśnie nienawidzisz najbardziej.
--- 2010-07-01 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1162
„Prezent” Lelanda stanowił drogę do piekła, jednak pamiętałam, że to był całkowicie i beznadziejnie mój wybór. Tortura nie polegała na wbijających się w ciało nożach ani na skwierczeniu w ogniu, lecz na zaniedbaniu i zlekceważeniu oraz niedocenieniu i niedostrzeżeniu mnóstwa rzeczy, które w porę zauważone, mogły stać się moimi i uczynić mnie szczęśliwą. Tak jednak nigdy się nie stało.
--- 2010-07-01 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1150
Na półkach panował horrendalny bałagan, co mnie zdumiało, bowiem na ogół kolekcjonerzy książek czy maniacy muzyczni są absolutnie pieprznięci na punkcie porządku.
--- 2010-07-01 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1140
Podobnie jak w odniesieniu do powszechnie znanego, starego polityka, który przeżył długie oraz bogate życie, o tożsamości miasta stanowi jego historia.
--- 2010-07-01 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1100
Prawdziwa sztuka pokazuje w wielkim skrócie i w zaskakujących detalach, że świat jest tak samo złym, jak i dobrym miejscem. Oba sądy są równie przekonujące i to od nas samych zależy, jak chcemy wykorzystać te bezsporne prawdy w naszym własnym doświadczeniu.
--- 2010-07-01 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1086
Gdy już chorujesz dostatecznie długo, w ostatnich dniach życia ogarnia cię schizofrenia; z jednej strony czujesz się zmuszony do nadania wszystkiemu znaczenia — każdy posiłek próbujesz zamienić w ucztę, a zwykłą rozmowę wypełnić humorem i złotymi sentencjami. Myślisz, że to przecież może być ostatni raz, więc ma ogromne znaczenie. Nawet jeżeli to już koniec, życie jest nadal pełne uroku i błędem nie do wybaczenia byłoby nie smakować go w pełni. Takie jest nastawienie, kiedy jesteś dobrej myśli i pełen nadziei. Na drugiej, niewidocznej stronie księżyca mieszka zrozpaczony cynik, który nie widzi najmniejszego powodu, by podnieść się rano z łóżka, skoro wcześniej czy później i tak wylądujesz w nim na wznak, czekając na nieuchronny kres. Tak wygląda nieustanna bitwa w twej duszy, i nigdy nie wiesz, w którym momencie, która opcja weźmie górę. Zresztą, którakolwiek zwycięży, druga jest niezadowolona.
--- 2010-07-01 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1142
Byłam pod absolutnym urokiem tych historii i pragnęłam, by posiłek, spacer lub dzień nigdy nie miały końca. Jak się pewnie domyślasz, moje ciepłe uczucia do Lelanda przybierały na sile. Nawet jego miła, zwykła twarz nabierała stopniowo rysów Garry Coopera! Pragnęłam go i chciałam mu to powiedzieć. Nie były potrzebne żadne więzy ani zobowiązania — po prostu miałam ochotę spędzić z nim noc i zobaczyć, jakim okaże się kochankiem. Jeżeli to, co przeżyje będzie przypominać moje dzienne zauroczenie Lelandem, to w porządku, jestem jego.
--- 2010-07-01 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1164
Wspomnienia to miła rzecz. Czasem potrafią niemal zasypać przepaście.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1163
Tuż przed śmiercią ojca poszliśmy do niego oboje z matką. Było z nim już bardzo źle, ale on resztki energii, jaka mu pozostała, trwonił na gniew. Złościł się na życie, na matkę, na mnie. Wściekał się na wszystko.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1161
Pomyliła się po prostu. Wcześniej uważała, że dziecko ocali jej życie, da cel i odpowie na pytanie, kim właściwie jest ona sama. Wszystko, co otrzymała, było odpowiedzialnością za kogoś drugiego. Poczuła się oszukana.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1160
Najpierw odezwały się komórki. Śpiewały jedna do drugiej, kiedy poruszały się, dzieliły i wzrastały. Były pewne tego, co robią, niczym robotnicy znający dobrze swoje zadanie oraz rzemiosło i znajdujący przyjemność w samym budowaniu. Nieważne było dla nich, co aktualnie tworzą. Ci budowniczowie nie mają pojęcia, jaka jest finalna postać zamierzenia; wiedzą tylko o własnej szczególnej roli. To ktoś inny mówi im o poziomowaniu, kątach, powierzchni zabudowy i odległościach. Wcale nie jest im przykro, że wiedzą tak niewiele. Są tutaj, by wykonać, co im zlecono — i to im wystarcza. To jest ich życie. Umierają łatwo i bez sprzeciwu, bo nie są świadomi, czym jest śmierć. Ona przychodzi, a oni odchodzą. Nie mają imion ani znaków rozpoznawczych. Rodzą się następni, zajmują ich miejsce i wykonują tę samą robotę. Ich praca jest nieprawdopodobnie trudna, ale oni nie znają tego słowa, więc dla nich jest prosta. Powoli, po miesiącach, ich trud jednoczy się i rośnie, wypełniony miliardami głosów dyktujących im bezustannie, co trzeba zrobić w następnej kolejności, kto gdzie ma się przemieścić i co musi byś wykonane na czas.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1159
Otóż, problem z ludźmi polega na tym, iż bez względu na to, jak bardzo im się wydaje, że znają innych, naprawdę nie wiedzą o nich nic, ponieważ nie mają pojęcia, co ci inni o nich sądzą.
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1158
Jakim prawem śmierć ogołaca nas ze wszystkiego, co ma dla nas znaczenie, by potem zabić?
--- 2007-06-14 ---
Jonathan Carroll „Na pastwę aniołów” (książka) • #1157
Czym Minnie sobie na to zasłużyła? A co ja takiego zrobiłam? Czy to jest nienawiść? Czy śmierć po prostu nienawidzi — i to jest ta ostateczna odpowiedź? Nie ma innego powodu, ponad zwykłą wrogość, dla której wszystko to nam robi?
--- 2007-06-14 ---
Strona:

12345

« „Kłamca 2. Bóg marnotrawny” (książka)  •  „Człowiek, depresja, terapia” (książka) »